TOO GOOD TO GO RATUJE JEDZENIE, PLANETĘ I NASZE PORTFELE

Co trzecia siatka z zakupami spożywczymi ląduje na śmietniku! To marnotrawstwo jedzenia i pieniędzy. Sprawdzajmy co mamy w lodówce, nie kupujmy za dużo, włączmy aplikację ratującą jedzenie. Z Too Good To Go w Polsce korzysta już ponad 1 mln osób. Wy też?

Wszystko zaczęło się trochę przez przypadek, trochę przez ciekawość. Pięć lat temu kilkoro duńskich studentów podczas posiłku w restauracji zainteresowało się, co się dzieje z jedzeniem, które nie sprzeda się do końca dnia. Zaczęli rozmawiać z pracownikami restauracji, szefem kuchni. Okazało się, że każdego dnia lądują w koszu ogromne ilości smacznych posiłków i produktów do ich sporządzania. – Co mogli wymyślić studenci informatyki, żeby ograniczyć marnowanie jedzenia? Oczywiście aplikację. Tak powstała Too Good To Go. Dziś w Danii, co 200 metrów aplikacja pokazuje nam punkty, w których nie marnuje się jedzenia. Aplikacja działa w 16 krajach, ostatnio zawitaliśmy do Kanady. W Polsce można z niej korzystać od dwóch lat. Przekroczyliśmy 1 mln użytkowników, mamy blisko 3 tys. partnerów, w tym restauracje, sklepy, kawiarnie, stacje benzynowe, warzywniaki – opowiada Karolina Woźniak z Too Good To Go.

 Fot. Too Good To Go

Paczka-niespodzianka w atrakcyjnej cenie

Aplikacja działa na prostej zasadzie. Wybieramy kawiarnię, restaurację, punkt gastronomiczny sklep w okolicy. Zamawiamy paczkę. To, co uratujemy jest niespodzianką w atrakcyjnej cenie. Aplikacja ma filtry dla wegan i wegetarian. Rezerwujemy paczkę, opłacamy, jedziemy i odbieramy. Too Good To Go działa niemal we wszystkich większych miastach Polski, ostatnio można z niej korzystać także w Białymstoku, Krośnie i Tarnowie. Dotąd udało się uratować blisko 1,5 mln produktów, które wylądowałyby na śmietniku. Na portalach dotyczących apki na Facebooku, użytkownicy dzielą się zdjęciami paczek i pokazują co i za ile kupili. Radzą też, co zrobić, kiedy paczka nie spełnia oczekiwań.

Ponad 2,5 tys. złotych na śmietnik?

W Polsce rocznie marnuje się prawie 5 milionów ton jedzenia – wynika z badań IOŚ-PIB oraz SGGW. Tygodniowo statystyczna rodzina wyrzuca średnio prawie 4 kg żywności, z czego 2,2 kg to produkty nadające się do spożycia. – Generalnie marnujemy jedną trzecią jedzenia. To tak, jakbyśmy co trzecią siatkę pełną zakupów spożywczych ze sklepu wyrzucili do śmietnika. Szczególnie teraz, kiedy ceny artykułów żywnościowych szybko idą w górę chyba nikt nie chce wyrzucać pieniędzy – podsumowuje Karolina z Too Good To Go. Do kosza najczęściej trafiają pieczywo, wędliny, owoce i ziemniaki. Według wyliczeń statystyczna rodzina traci w ten sposób ponad 2,5 tys. zł rocznie.

Owsianka, wrapy, ciastka

W Etno Cafe na warszawskim Mokotowie jest gwarno. Ruch jest duży. Latte, americano, przelew, kanapka, ciasto… Bariści co jakiś czas dokładają do witryny świeże produkty. Czy w Etno Cafe coś ląduje w koszu? – Od kiedy współpracujemy z Too Good To Go bardzo mocno ograniczyliśmy starty jedzenia – mówi Karolina Zając, manager Etno Cafe. – Wcześniej zdarzało się, że kilka produktów trzeba było wyrzucić. Teraz, to co nie zejdzie w ciągu dnia przeznaczamy do paczek-niespodzianek, są to np. owsianka wg własnej receptury, tarty, czy kanapki, w zależności od tego, co akurat danego dnia zostało. Ludzie bardzo chętnie „ratują” paczki-niespodzianki. Dzięki tej inicjatywie w naszej kawiarni w Galerii Mokotów uratowaliśmy już 93 posiłki – dodaje. Aplikacja działa w 17 kawiarniach w całej Polsce (w Warszawie, Wrocławiu, Gdańsku, Gdyni, Katowicach i Łodzi).

 Fot. Too Good To Go

Każdy może marnować mniej

Dlaczego wyrzucamy żywność? Najczęściej padają odpowiedzi, że żywność się zepsuła, przeoczyliśmy datę ważności do spożycia, przygotowaliśmy za dużo jedzenia, zrobiliśmy nieprzemyślane zakupy. Dlatego weźmy pod lupę naszą lodówkę i zakupy, ale też sprawdzajmy co jest napisane na opakowaniach produktów. – Najgorsze co możemy zrobić, kiedy widzimy, że dziś lub jutro mija data ważności to wyrzucić produkt. To jest nagminne. Lepiej otwórzmy go, sprawdźmy. We wrześniu razem z Bankami Żywności będziemy rozprawiać się z mitami na ten temat – zapowiada Karolina Woźniak z Too Good To Go. I faktycznie, blisko połowa z nas przyznaje, że wyrzucamy żywność ze względu na przekroczenie daty ważności.

Na stronie USA Emergency Supply przeczytamy, że żywność odpowiednio przechowywana (w szklanych pojemnikach i temperaturze nie wyższej niż 21 st. C) może stać w naszych szafkach przez lata. Przykładowo: suche fasole – 8-10 lat; kasza jęczmienna, quinoa i płatki owsiane – 8 lat; suchy makaron – 8-10 lat; mąka – 5 lat. Co ciekawe, szczelnie zamknięta kawa rozpuszczalna zachowa swoje właściwości nawet przez 20 lat, z kolei ziarnista trzymana w lodówce, nadaje się do spożycia 2 lata po terminie ważności. A miód, sól oraz cukier w nieskończoność, jeśli tylko nie dostanie się do nich wilgoć.

Drugie życie resztek jedzenia

– Mamy świadomość, że nie zdołamy uratować całej żywności. To nie jest koniec świata, jeśli coś nie zostanie zagospodarowane tak, aby nie stało się odpadem. Tym niemniej cieszy, gdy cokolwiek uda się uratować. Przykładów jest wiele. Ostatnio jeden z browarów wrocławskich ogłosił, że będzie odbierał ścinki pieczywa, których nie można sprzedać i będzie z nich robił… piwo – opowiada Karolina.

Pionierem w efektywnym przetwarzaniu resztek żywności jest Szwecja. Autobusy zasilane są tam energią z biogazu o dużo mniejszym śladzie węglowym i szkodliwości dla powietrza niż paliwa kopalne. Ale my też już nie pozostajemy daleko w tyle. Pomysłem na zagospodarowanie resztek z produkcji mąki w postaci otrąb, wykazała się polska firma Biotrem. Specjalizuje się ona w produkcji naczyń cateringowych jednorazowego użytku z otrąb. Stanowią one doskonały zamiennik dla konwencjonalnych naczyń – mają przy tym krótki czas rozkładu, a właściwie to można je nawet zjeść. Z jednej tony surowca może powstać nawet 10 tys. elementów, a czas ich pełnej biodegradacji to zaledwie 30 dni.

Z kolei Ecobean zmienia kawowe fusy w brykiet do kominków i grilli. Pracuje też nad słomkami do napojów z fusów po kawie, które po wykorzystaniu miałyby w nieskończoności trafiać do ponownego przetworzenia. To tylko przykłady – na razie jeszcze są to artykuły droższe niż ich nieekologiczne odpowiedniki. Ich asortyment jednak stale się powiększa i na pewno będą tanieć. Odetchnie i planeta i nasze portfele.

 Fot. Too Good To Go
Wróć do Aktualności