ZAZIELEŃMY WARZYWAMI PARAPETY, BALKONY I PODWÓRKA PRZED BLOKIEM

Przyszła wiosna! Zazieleńmy najbliższe otoczenie. Zacznijmy od swego mikroświata: parapetów, balkonów i miejskich ogródków. Tak jak Kasia i Dominika.

Zapewne słyszeliście o ogólnoświatowym trendzie locavore. To nic innego jak kupowanie sezonowych warzyw i owoców oraz innych produkty żywnościowych u lokalnych producentów. Aby być prawdziwym locavore’m powinniśmy wiedzieć skąd pochodzą produkty, które trafiają na nasze stoły.

Im bliżej tym lepiej

Zapomnijmy zatem o owocach i warzywach, które przebyły tysiące kilometrów, żeby trafić do naszego koszyka z półki w supermarkecie. Wiele osób już robi zakupy tylko z niewielkich gospodarstw produkujących w odległości nie większej niż 100-150 km od miejsca ich zamieszkania. Dlaczego to takie ważne? Dzięki temu jemy zdrowiej, wspieramy lokalnych wytwórców oraz pomagamy planecie poprzez mniejsze zużycie paliwa na transport, prądu niezbędnego do właściwego przechowywania pokonującej wielkie odległości żywności oraz surowców do produkcji opakowań.

Warzywniak na parapecie? A dlaczego nie!

A może, zgodnie z trendem locavore, sami zostaniemy swoim dostawcą? Warto spróbować, tym bardziej, że zbliża się wiosna. Coraz więcej osób, podobnie jak Kasia i Dominika autorki strony inspekty.pl, sadzi zioła i warzywa na parapecie w mieszkaniu.

– Przez cały rok można hodować w domu kiełki z nasion, a także sałatę, koperek i szczypiorek, a kiedy pojawi się więcej słońca – także zioła. Nasza „produkcja” na parapecie zaczęła się… od zabawy z dziećmi. Wspólnie sadziliśmy, pielęgnowaliśmy i czekaliśmy „co z tego wyrośnie”. To była frajda dla dzieci, ale także dla nas. Moim odkryciem jest bazylia, która potrzebuje tylko słońca i wody. A jaki aromat i smak! Nie ma porównania z ziołami z supermarketu – opowiada Dominika.

A może z resztek warzyw?

Dziewczyny od kilku lat wykorzystują do domowej uprawy resztki warzyw. Niedawno zorganizowały wyzwanie edukacyjne w mediach społecznościowych. Zaproponowały uczestnikom, żeby założyli własny „zimowy, jadalny parapet”. Udział wzięło ponad 1000 osób!

– Okazuje się, że wiele osób uprawia kiełki, ratuje zioła z supermarketów oraz sadzi warzywa z resztek. Przede wszystkim hodują cebulę i czosnek, ale także „dupki” marchewek, buraków, rzepy, rzodkiewki, których zielone listki możemy jeść. Ludzie chętnie dają drugie życie także sałacie, porowi i selerowi naciowemu – opowiada Kasia.

Wystarczy odciąć 2-3 centymetry łodygi nad korzeniem, a następnie umieścić ją w płytkim naczyniu z niewielką ilością wody i postawić na parapecie w słonecznym miejscu. – Sukces uprawy zależy od jakości i pochodzenia warzyw, bo przenawożone często gniją. Lepiej nie przesadzać także z ilością wody i codziennie ją wymieniać – podpowiada.

Witajcie w miejskim ogrodzie!

Szybko okazało się, że dla dziewczyn parapetowe, a potem balkonowe sadzenie to za mało. Postanowiły spróbować czegoś więcej i na podwórku krakowskiej kamienicy, w której mieszkają, założyły miejski ogród. Impulsem była Kasia. A raczej jej opowieści o doniczkach wypełnionych ziołami oraz warzywami, które sadzą i pielęgnują mieszkańcy Wiednia przed… blokami.

–  Formalnie potrzebna była zgoda sąsiadów wspólnoty – opowiada Dominika. – Zaraz potem pojawiały się pytania, ale w czym sadzić?! Napisałyśmy ogłoszenie i poinformowałyśmy sąsiadów, co chcemy robić, że potrzebujemy pojemników i doniczek do sadzenia. Reanimowałyśmy też drewniane skrzynki na jabłka i po winie oraz niepotrzebne i wyrzucone na śmietnik donice. Z czasem zamieniłyśmy je na podwyższone grządki –  opowiada Dominika.

Porady dla początkującego ogrodnika

Latem na podniesionych grządkach rosną m.in. sałaty, nasturcje i zioła. Co roku dziewczynom się udają też pomidory i cukinie. Dzieci pielęgnują swoją grządkę z truskawkami i poziomkami. A z ogrodniczych „eksperymentów” najchętniej wspominają dwumetrową tykwę, której nasiona… dostały od znajomych z Sycylii.

Swoimi doświadczeniami dziewczyny dzielą się na stronie i prowadzą warsztaty. Teraz właśnie wydały swoją pierwszą książkę „Miejskie ogrodnictwo, czyli jak uprawiać jedzenie w mieście”. To kompendium wiedzy dla każdego początkującego ogrodnika bez względu na wiek i metraż ogródka. Znajdziecie tu porady zarówno, jak zacząć sadzić, a potem pielęgnować zioła i warzywa na parapecie oraz na balkonie lub w miejskim ogrodzie. Są też przepisy na dania z własnych plonów.

Zero Waste na każdym kroku

Zasady Zero Waste są bliskie Kasi i Dominice. Piszą też o nich w książce. Podpowiadają, że jako drenażu w skrzynkach można wykorzystać małe kamyki i gałązki, które znajdziemy podczas spaceru.

 Kiedy brakuje doniczek możemy siać w pojemnikach po jogurtach lub śmietanach. Podczas pandemii sprawdzały się jednorazowe opakowania po jedzeniu, a pałeczki do sushi stale służą – na wczesnym etapie – jako podpórki do pomidorów – podpowiadają.  A nasiona? Oczywiście możemy je kupić, ale zanim to zrobimy sprawdźmy grupy na FB.

 –  Wiele osób chętnie się nasionami dzieli. A z czasem, tak jak my, pozyskacie nasiona ze swoich upraw. Dwa lata temu posadziłam paprykę, wyhodowałam ją i teraz mamy już swoje nasiona – opowiada Kasia. –  Na ogródek można wydać fortunę, my starałyśmy się, żeby był niskokosztowy. Może nie jest to „wypasiony” warzywniak z modnych portali i programów telewizyjnych, ale najważniejsze, że jest nasz ☺ – dodają Kasia i Dominika.

Więcej pomysłów znajdziecie w książce Kasi i Dominiki 👉 „Miejskie ogrodnictwo, czyli jak uprawiać jedzenie w mieście”

Wróć do Aktualności